NAG CHAMPA -Syny

Siedzę w sklepie, wspominam stare czasy
Za chwilę zamykam, a tu wchodzą jakieś dwa białasy
Jeden wyższy, drugi trochę niższy, bluzy kaptury – białasy bez kasy
Czego chcecie, znaczy w czym mogę pomóc
– mówię do nich chociaż myślami już jestem w domu
Mniejszy spod kaptura synuś, mówi do mnie, że szukają wytwornicy dymu
Mówię im: macie szczęście ej bo w promocji mamy American Dj
Tu jest pilot, tu się naciska palcem,
W 5 sekund macie kocioł na salce
Mówię im:
— Mam ruch w interesie
Na to wyższy mi mówi:
— My nie turyści, my w biznesie
Żeby się zdecydowali — mówię — jeśli nie, no to żeby spierdalali
I słuchaj to: oni mi mówią — my chcemy Antari
Ej oni chcą Antari. Oni chcą Antari!
Ej chłopaki no weźcie się! To gówno jest bardzo niebezpieczne
To gówno niewłaściwie użyte, może zniszczyć planetę
Hmmm hmmm hmmm hmmm hmmm hmmm hmmm
Mówię im żeby chwilę poczekali — na zapleczu mam jedną M-10 Antari
Tu jest pilot, tu sie naciska palcem, w 5 sekund macie…

NAG CHAMPA -Syny